Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Let Loose the Dogs - Spuśćmy psy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Let Loose the Dogs - Spuśćmy psy. Pokaż wszystkie posty

10.12.2012

O książce i serialu...


Czy pamiętaliście, żeby dziewiątego grudnia włączyć Ale Kino +? Jak Wam się podobały dwa pierwsze odcinki serialu? Do końca grudnia będzie można obejrzeć jeszcze sześć kolejnych! I wziąć udział w konkursie!


A dla tych, którzy nie mogą się doczekać kolejnej powieści Maureen Jennings o detektywie (a wiem, że jest kilka takich osób! :-) ) - pomyślna wiadomość: dwudziestego piątego stycznia pojawi się czwarty tom serii, "Spuśćmy psy". Zresztą, zapraszam na stronę Oficynki: http://oficynka.pl/aktualnosci/aktualnosci/detektywmurdochwalekinoikonkurs/

20.08.2012

Coraz bliżej premiera...


... przeczytajmy więc kolejną recenzję powieści Spuśćmy psy, tym razem pochodzącą z Kirkus Reviews, amerykańskiego magazynu recenzenckiego, założonego w 1933 roku przez Virginię Kirkus. Magazyn ten publikowany jest pierwszego i piętnastego dnia każdego miesiąca, oferując osobom związanym z rynkiem wydawniczym recenzje książek, które dopiero mają się ukazać. Co roku można w nim przeczytać około siedem tysięcy recenzji.

(recenzja z dnia 1 listopada 2002)
Ostatni raz detektyw William Murdoch z czwartego komisariatu miasta Toronto widział swego ojca w 1873 roku. Dla Murdocha, dobrze pamiętającego alkoholizm i przemoc, które kazały mu uciec z domu razem z siostrą, Susanną, ostatnie 22 lata nie były wystarczająco długie. Za nic nie odwiedziłby Henry'ego Murdocha - chyba że wizyta ta miałaby się odbyć w Don Jail, gdzie jego ojciec czekał na karę śmierci przez powieszenie za zabójstwo Johna Delaneya, właściciela psa, biorącego udział w krwawych walkach ze szczurami. Harry był przekonany, że podczas jednej z walk Delaney oszukał i jego, i należącego do niego psa. Pomimo publicznej, gwałtownej awantury z Delaneyem, Harry przysięga, że nie pamięta, by go zabił, choć - o czym jego syn wie aż nazbyt dobrze - akty przemocy nigdy nie trzymały się jego pamięci. Ciągle jeszcze otępiały po śmierci Susanny, której nie mógł nawet zobaczyć na łożu śmierci ze względu na złożone przez nią śluby zakonne, Murdoch zaczyna przepytywać świadków. Wyznaczył sobie dość niejednoznaczny cel: albo ustali, że jego ojciec jest winny, albo dowiedzie ponad wszelką wątpliwość jego niewinności. Wobec powszechnie panującego przekonania, że policja aresztowała właściwego mężczyznę, jego zadanie jest jeszcze trudniejsze. Murdochowi jednak udaje się przyprowadzić przed wymiar sprawiedliwości prawdziwego zabójcę, a także - w niezmiernie emocjonalnym interludium - stracić cnotę.

Nie tylko najbardziej obfitująca w wątki ze wszystkich czterech powieści o Murdochu, ale także stale boleśnie przypominająca o przemijaniu.

Data publikacji recenzji jest wcześniejsza, niż data publikacji powieści (1 stycznia 2003).

Okładka towarzysząca recenzji w Kirkus Reviews


8.08.2012

Już za chwileczkę...


... już za momencik!



27.03.2012

"Spuśćmy psy" w zapowiedziach


Spuśćmy psy mają już swoją okładkę :) Jak zwykle - świetna!



Datę premiery i krótki opis powieści podaje Oficynka.

19.02.2012

Harry Murdoch



Harry Murdoch (Stephen McHattie)
i jego "matka", Maureen
(Iden Ford Photography)

Nie zdradzę chyba zanadto tajemnicy pisząc, że Harry Murdoch, ojciec Williama, jest jedną z głównych postaci powieści Spuśćmy psy. Czy pozostał tak wybuchowy, jak detektyw zapamiętał go z dzieciństwa? Co wie o swoim synu? Gdzie teraz jest i czym się zajmuje? Czy William skorzysta ze sposobności, żeby zemścić się za krzywdy, których wraz z rodzeństwem doznał w przeszłości? Jak się potoczą dalsze losy ojca i syna? O tym przeczytacie w powieści.


15.02.2012

Złoty Lew


(za: Wikimedia)

Jest to jedna z najstarszych fotografii Toronto, zrobiona ponad 150 lat temu. Przedstawia ona główną ulicę handlową miasta w tamtym czasie, King Street East. Na pierwszym planie widoczny jest The Golden Lion, sklep z ubraniami i artykułami pasmanteryjnymi, jeden z najsłynniejszych w mieście. Drugim największym i najsłynniejszym sklepem był wówczas Golden Griffin, znajdujący się po drugiej stronie ulicy. Golden Lion został zbudowany w 1847 roku, a w 1866 roku dokonano jego gruntownej przebudowy. 

(za: Wikimedia)
Do nazwy sklepu nawiązywały dwa pozłacane lwy - jeden siedzący ponad wejściem, a drugi - kroczący dumnie na szczycie budynku. Był widoczny z daleka (zwłaszcza w słoneczne dni, gdy bił od niego prawdziwy blask), i zachęcał - zwłaszcza przybyszów z innych miast - do wstąpienia i zrobienia zakupów. Jednemu z bohaterów powieści Spuśćmy psy zupełnie nie podobał się ani wyszukany, błyszczący symbol sklepu, ani blichtr typowy dla jego klienteli.
Golden Lion został zburzony w 1901 roku, a na jego miejscu powstał King Edward Hotel.

11.02.2012

Allan Gardens



(Palmiarnia w Allan Gardens. Źródło: wikimedia)



Pewnego grudniowego dnia Murdoch przybył na umówione spotkanie o pół godziny za wcześnie. Bardzo mu na tym spotkaniu zależało, czego jednak nie chciał zdradzić swoim pospiesznym przybyciem. Zaczął więc się przechadzać po ulicy spacerowym krokiem, tak jakby zażywał relaksu w Allan Gardens, co pewnie nie zwróciłoby niczyjej uwagi, gdyby nie to, że na dworze panował mróz i zacinał śnieg z deszczem. 
Co to takiego, Ogrody Allana ?
Pavillion Hall (za: Wikimedia)
Otóż jest to jeden z najstarszych parków w Toronto. Został założony w 1858 roku na ziemiach podarowanych miastu przez jego prezydenta i długoletniego senatora, George'a Williama Allana. W 1879 roku zbudowano tam Pavillion Hall, w którym znajdował się ogród zimowy oraz odbywały się koncerty i rozmaite wydarzenia kulturalne (na przykład wykład Oscara Wilde'a w maju 1882). Pawilon spłonął w 1902 roku, a na jego miejscu wybudowano palmiarnię, którą można podziwiać do dziś. Budynek ten, w stylu wiktoriańskim, zaprojektował były architekt miejski, Robert McCallum. W parku, otaczającym palmiarnię, rosną ponad stuletnie drzewa, takie jak czeremcha amerykańska, klon cukrowy czy  sasafras. Podczas spacerów można zauważyć wiele gatunków wiewiórek, w tym - typową dla tego właśnie miejsca - czarne wiewiórki z czerwonym ogonem.
Dla tych, którzy planują wyjazd do Toronto :), podaję namiary: Allan Gardens znajdują się między ulicami Jarvis, Sherbourne, Carlton i Gerrard, w dzielnicy zwanej Garden District.

Allan Gardens przełomu wieków (za: Toronto Public Library)




6.02.2012

Poczta Główna



Ten imponujący budynek na zdjęciu to General Post Office, czyli Poczta Główna miasta Toronto. Został zaprojektowany przez architekta Henry'ego Langleya, będącego pod wielkim wrażeniem swego pobytu w Paryżu w latach 1870-1873. Elewacja frontowa, z kolumnami, frontonem i zegarem, zainspirowana była wschodnią fasadą Louvre'u. Podobnie jak inne budynki wiktoriańskiego Toronto, posiadał on osobne wejście dla kobiet (po lewej stronie od wejścia głównego, osłonięte markizą), po to by "chronić skromność kobiecą przed chaosem handlu". Przez pomyłkę z tego wejścia skorzystał ksiądz LeBel, występujący w powieści Spuśćmy psy. Naraził się na krzywe uśmieszki i drwiny przebywających w "sali dla dam" kobiet i czym prędzej czmychnął stamtąd, zbierając w dłoń - niczym spódnicę - swoją sutannę, żeby jej na zewnątrz nie ubłocić. Budynek poczty był równie imponujący na zewnątrz, jak i wewnątrz - gdzie panował mahoń i orzech, wznosiły się pozłacane kolumny, a w każdym pomieszczeniu mieściły się marmurowe kominki i bogato zdobione meble. W pięćdziesiątych latach dwudziestego wieku, gdy w Toronto dokonywano reorganizacji systemu pocztowego, nazwa Poczta Główna została zmieniona na Urząd Pocztowy nr 1. W 1958 roku natomiast budynek, bez większych protestów, został zburzony. Jedyną pozostałością po nim są niezwykle szerokie chodniki, zbudowane w ten sposób po to, by stworzyć odpowiednią perspektywę do podziwiania tej architektonicznej perełki.


Perspektywa Toronto Street, w głębi, przy Adelaide Street - 
budynek General Post Office (rok 1907, za: Wikimedia)


2.02.2012

"Nie ukrywam"...


... pisze Krzysztof Maciejewski w recenzji "Biednego Toma" na stronie Papierowe myśli, "lubię pisarzy poniewierających swymi bohaterami. Obce są mi cukierkowe banały i plastikowa poprawność rodem z wieloodcinkowych telenowel. A jednak, na przekór powyższym stwierdzeniom, trzymam kciuki za Williama Murdocha - niechże mu się wreszcie na tej niwie prywatnej poszczęści". 
Autora recenzji, obdarzonego niezwykłą intuicją, z pewnością ucieszy kolejny tom Murdocha, nad którym prace dobiegają już końca! :)

30.01.2012

Sombro



Tę latarnię z pewnością często widywał mały William
(za: Wikimedia)

Prowincja Nowa Szkocja w Kanadzie. Sombro koło Halifax. W 1758 roku, na skale, wzniesiono tu latarnię morską, która działa nieprzerwanie do dzisiaj, i jest najstarszą czynną tego typu latarnią w obu Amerykach.
W latach siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku na świat przychodzi tutaj William Murdoch, a potem jego rodzeństwo, Susanna i Bertie. Tutaj mieszkają z rodzicami, Harrym i Mary. Harry, mężczyzna wybuchowy i lubiący zaglądać do kieliszka, podporządkowuje sobie całą rodzinę. Mary posłusznie chodzi nad morze, szukając na obiad jego ulubionych trąbików (małe ślimaki morskie, zaliczane do owoców morza). William po szkole dorabia u właściciela sklepu z artykułami pasmanteryjnymi, Susanna bawi się z niepełnosprawnym Bertie. Cała trójka uwielbia wieczory, gdy, pod nieobecność Harry'ego, Mary śpiewa im piosenki.
Trąbik, przysmak Harry'ego Murdocha
Tu, w Sambro, rozpocznie się rodzinna tragedia, kładąca się cieniem na dalszych losach rodziny Murdochów. O tym też przeczytacie w kolejnej powieści Jennings, która ukaże się w Polsce, Spuśćmy psy.

24.01.2012

Hotel Rossin


Hotel Rossin.
Wybudowany w 1856 roku, zniszczony przez pożar, a potem, w 1863 roku, odbudowany.
Jeden z najświetniejszych hoteli Toronto, reklamowany w pewnym przewodniku po mieście  hasłem: "Czym Hotel Fifth Avenue jest dla Nowego Jorku, a Windsor dla Montrealu, tym słynny Rossin jest dla Toronto".
W 1909 roku, ku czci brytyjskiego monarchy, nazwa hotelu została zmieniona na Prince George Hotel. Sześćdziesiąt lat później hotel zburzono, a na jego miejscu  wzniesiono Toronto Dominion Centre.
Co uważniejsi czytelnicy bloga pamiętają być może, że to z dachu tego właśnie hotelu zrobiono jedne z pierwszych fotografii Toronto (1856-1857), odnalezione w 1979 roku.

Jeden z bohaterów powieści "Spuśćmy psy" dostał pracę w piekarni tego wspaniałego hotelu, dzięki czemu Murdoch miał okazję przepuścić w hotelowej restauracji swoją wypłatę z kilku dni, oraz... ale to niech już pozostanie tajemnicą do chwili premiery powieści!

Rossin z zewnątrz i z wewnątrz

Z jego dachu sfotografowano po raz pierwszy panoramę Toronto

Tak wyglądał Rossin w 1867 roku.
Za niecałe 30 lat pojawi się tam Murdoch.

13.01.2012

Małe detale


Lektura powieści Maureen Jennins skłania do zatrzymania się na drobiazgach. Czytelnik zaczyna zauważać wokół siebie to, na co zwróciła mu uwagę autorka. Czasem jedno słowo, nazwa, zdanie prowokuje do pauzy, zastanowienia się, poszperania tu i tam - i wcale nie chodzi tutaj o sprawy wielkie, ale raczej (najczęściej) całkiem codzienne, typowe dla tamtej - a może i także tej naszej - codzienności, mało efektowne, dosłownie przyziemne...
Taka skrobaczka do butów :)
Kto się nad nią w ogóle zastanawia? Zwraca na nią uwagę? W Spuśćmy psy przed wejściem do każdego domu, zwłaszcza poza miastem, należało pogimnastykować się trochę, by wejść do środka, nie narobiwszy pani domu ambarasu.
Rzućmy okiem na detal, któremu Maureen przywróciła odpowiednie znaczenie w czwartej powieści o Murdochu :)

Może być całkiem zwyczajna i nudna...

 ... albo wkomponowana w miejską architekturę
i trudna do zauważenia na pierwszy rzut oka...

... dla miłośników psów...

... albo kotów...
...albo dla "Mr and Mrs" :)

9.01.2012

Portrety


Każda epoka przynosi osoby (albo osobistości), których portrety zdobią ściany państwowych urzędów. Jaka epoka, taka osobistość... i portret :)

"Po jednej stronie drzwi wisiał portret Jej Wysokości. Królowa ukazana była w zdobnym w gronostaje stroju koronacyjnym, za nią pyszniły się udrapowane karmazynowe kotary. Murdoch stwierdził, że była to udana kopia obrazu, lepsza od tej, która wisiała w jego klitce na komisariacie".

Królowa Wiktoria  namalowana przez Franza Xavera Winterhaltera.
Rok 1859

2.01.2012

Mrocznie


Jedna z bohaterek powieści Spuśćmy psy w bardzo młodym wieku zdecydowała się na życie zakonne. Maureen Jennings uczyniła ją siostrą Najświętszego Serca Jezusowego, zakazując jej wszelkich kontaktów ze światem zewnętrznym, w tym także z jej bratem, którym jest... ale o tym przeczytacie w książce, która właśnie znajduje się na warsztacie :)
Trochę mroczna jest atmosfera tej powieści. Zamknięty klasztor, zimne cele, zakonnice spędzające życie na modlitwie i pracy, a po śmierci chowane w odległym, niedostępnym dla osób z zewnątrz, niewielkim cmentarzu. Wyobraźnia podsuwa kilka obrazów.


Zakonnice, XIX wiek. Czy tak wyglądała jedna z bohaterek czwartej powieści Jennings?

7.12.2011

Kasiu, zarygluj drzwi!


W jednym z pierwszych rozdziałów Psów pewien człowiek podśpiewuje sobie taką oto piosenkę (tutaj w damskim wydaniu. Uprzedzam! Wpada w ucho!)




Co ciekawe, to z tej piosnki, opublikowanej przez wydawcę i miłośnika muzyki, Davida Herda w szkockim śpiewniku ludowym, Ancient and Modern Scottish Songs (1776), zdaje się pochodzić angielskie powiedzonko, "Kasiu, zarygluj drzwi" (Katy bar the door). "Dmuchaj na zimne", moglibyśmy je przetłumaczyć, a więc "zrób wszystko, co możliwe, żeby uniknąć zagrożenia". Wysłuchana przez Was piosnka nosi tytuł Get Up and Bar the Door i opowiada o tym, jak uparci byli pewien mąż i jego żona, którzy kłócili się o to, kto ma pójść zaryglować na noc drzwi do ich domu. Umówili się, że to z nich, które odezwie się jako pierwsze, będzie musiało to zrobić. W tym czasie, korzystając z okazji, dwóch "dżentelmenów" weszło, nieproszonych, do środka... Nasuwa się jeszcze jedno powiedzonko, tym razem z naszego podwórka: "Mądry... Szkot po szkodzie" :)

The wind sae cauld blew south and north,
and blew into the floor;
quoth our goodman to our goodwife,
"gae out and bar the door."

21.11.2011

Don Jail


Pisałam, że Maureen dokonała w swej czwartej powieści o Murdochu pewnego małego zamieszania: uczyniła autentyczną postać, która kierowała więzieniem Central Prison, naczelnikiem innego więzienia - Don Jail. Zrobiła tak dlatego, że budynek Don Jail istnieje do dzisiaj, i kto ciekawy- ten, będąc w Toronto - może się przespacerować na 550 Gerrard Street East i osobiście go zobaczyć. Po drugie, pisząc powieść korzystała z pamiętnika i innych zapisków owego naczelnika, fascynujących, jak sama mówi. Do tego stopnia, że niektóre wypowiedzi postaci w książce to prawdziwe słowa naczelnika Massie. Doprawdy, to kryminał historyczny co się zowie!
Don Jail nazywany bywa "ukrytym skarbem Toronto". Więzienie zostało wybudowane między 1862 a 1865 rokiem i w tamtym czasie było największą taką placówką w Ameryce Północnej.

 Don Jail, lata sześćdziesiąte XIX wieku, z widocznym centralnym pawilonem

Więźniów w Don Jail starano się nie tylko poddawać karze, ale również resocjalizacji. Początkowo w więzieniu było miejsce na 276 osadzonych, obecnie, po rozbudowie, może się tam znaleźć 550 osób.
Sam budynek więzienia odzwierciedlał najnowsze tendencje w projektowaniu tego rodzaju instytucji i był świetnie zaprojektowany (przez Williama Tohmasa, jednego z najważniejszych architektów XIX wieku). Każdy więzień miał dostęp do światła dziennego, ogrzewania i wentylacji. W ramach resocjalizacji każdy też pracował na polach, otaczających budynek.
Przed oficjalnym zniesieniem w Kanadzie kary śmierci, Don Jail było miejscem, gdzie jej dokonywano - przez powieszenie.Początkowo odbywały się one na dziedzińcu więzienia, co było wydarzeniem niemal publicznym (w 1905 roku, gdy wykonywano wyrok na Fredzie Lee Rice'u, na dachach zgromadzili się widzowie, chcący obejrzeć ten makabryczny spektakl). Od stycznia 1908 roku wyroki kary śmierci wykonywano już w budynku. W 2007 roku, podczas prac archeologicznych, na terenach należących do więzienia znaleziono ludzkie szczątki.
Obecnie stary budynek Don Jail stanowi cześć nowego szpitala Bridgepoint Health. W 2009 roku, zanim rozpoczęła się niezbędna w tym celu renowacja budynku, wszyscy zainteresowani mieli jedyną i niepowtarzalną okazję do zwiedzenia więzienia.

 centralny pawilon Don Jail obecnie
(za: Toronto Savvy)


Nowy budynek Don Jail

15.11.2011

Toronto Central Prison


O charakterystycznej dla Maureen Jennings wierności szczegółom historycznym, faktograficznym i lokalizacyjnym pisaliśmy już i czytaliśmy wiele. Dla niej samej jest to sprawa najwyższej wagi, w czwartej powieści o Murdochu bowiem znajdujemy "słowo od Autora", w którym tłumaczy się z pewnego historycznego przekłamania. Rzecz dotyczy naczelnika więzienia, z którym zetkniemy się w powieści. To postać autentyczna, pracująca jednak w Central Prison, wyjaśnia Maureen, a nie w Don Jail, jak to jest w książce. Dzisiaj przyjrzymy się bliżej pierwszemu z nich.


Central Prison w Toronto
(za: Wikipedia)



Oto Central Prison. Więzienie to, nazywane też Central Prison for Men lub, potocznie, The Toronto Jail, powstało w 1873 roku i mogło pomieścić 336 skazanych. Zbudowano je na skrzyżowaniu King Street i Strachan Avenue (zainteresowani mogą rozpocząć poszukiwania tutaj :) ), kiedy jeszcze rejon ten znajdował się daleko do obszarów mieszkalnych Toronto. Więzienie według planów miało być zakładem przemysłowym, produkującym wagony dla Canada Car Company. Resocjalizacja więźniów następowała poprzez pracę i dyscyplinę. W parę lat po otwarciu więzienia okazało się jednak, że zaczynało ono zdobywać złą sławę jako miejsce szczególnie okrutnego traktowania więźniów. Stało się tak głównie za sprawą pierwszego naczelnika Central Prison, alkoholika i byłego oficera wojskowego oraz szefa policji miasta Toronto. To on między innymi zalecał kary chłosty, odmawiał podawania chorym więźniom lekarstw i był zwolennikiem potajemnych pogrzebów odprawianych pod osłoną nocy. Podczas gdy następni naczelnicy starali się załagodzić panujące w więzieniu zasady, strażnicy trzymali się dawnych, brutalnych metod. Coraz bardziej popularne i wprowadzane na całym świecie zmiany w systemie penitencjarnym spowodowały, że w 1915 roku więzienie to zostało zamknięte, a w jego budynku powstała baza wojskowa i centrum dla nowych imigrantów.
W 1920 roku główny budynek więzienia został rozebrany, a dzisiaj jedyną pozostałością po nim jest kaplica więzienna.

To, co pozostało. Kaplica więzienna, widok od strony zachodniej.
(za: Wikipedia)

2.11.2011

Pies kontra szczur


Rozmaite rozrywki znajduje sobie człowiek. Rozmaitymi sposobami dostarcza sobie adrenaliny. I nieco grosza.
Pierwsze strony powieści Spuśćmy psy wprowadzają czytelnika w ponury świat walk psów - ale nie takich, które od razu przychodzą nam na myśl. To dog-baiting, czyli szczucie psów na inne zwierzęta, trzymane na uwięzi lub w zamkniętym obszarze. Jennings opisuje szczucie psów na szczury.


Czy to legalne, można zapytać? Obecnie w większości krajów (w tym również w Kanadzie!) - nie. Ale w przeszłości bywało to różnie. Ogólnie rzecz biorąc szczucie psów na inne zwierzęta zostało zakazane w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku przez parlament angielski. Wyjątek stanowiły walki psów ze szczurami (choć w tym wypadku "walka" wydaje się dość niefortunnym sformułowaniem).
Do starcia dochodziło na specjalnej arenie. Zadaniem psa było zagryzienie jak największej liczby szczurów. Nad wszystkim czuwał sędzia oraz osoba pilnująca czasu. Czasem nad areną wieszano siatkę, aby zapobiec ucieczce gryzoni.
Zasady walki zmieniały się niekiedy ze starcia na starcie.


Na ostatnim rysunku możemy prześledzić, w jaki sposób przygotowywano walkę (od łapania szczurów począwszy).


Mocny akcent na początek powieści.

6.10.2011

Motto...



And Caesar's spirit, ranging for revenge,
Shall in these confines with a monarch's voice
Cry "Havoc," and let slip the dogs of war;
That this foul deed shall smell above the earth...


A twój duch, Cezarze - szukając zemsty -
rzuci swym mocarnym głosem
Rozkaz zagłady i spuści z uwięzi
psy wojny; aby nikczemność tej zbrodni
znalazła echo w bijącym nad ziemią
smrodzie ludzkiego ścierwa

Juliusz Cezar, akt III, scena I
przekład: Stanisław Barańczak

Tu, tu i tu można znaleźć  szekspirowskie cytaty, również w tłumaczeniu Barańczaka, które otwierały poprzednie powieści o Murdochu.